fashion,  podróże,  travel

Torino Time

Jak w kilku zdaniach streścić te kilka dni, które spędziliśmy w Turynie? Powiem krótko – nie da się! Według wszelkich przewodników miasto czekolady i kawy, przez wielu kojarzone z Całunem Turyńskim i Igrzyskami Olimpijskimi 2006. Z kolei fanom calcio, zapewne serce mocniej bije na myśl o Turynie jako siedzibie Juvntusu. Jeśli ktoś nie śledził mojego profilu na Insta, to tylko szybko powiem, że to właśnie mecz, oraz wizyta w muzeum Juve były głównym powodem, dla którego odwiedziliśmy Turyn.
Samo miasto uwiodło nas swoim klimatem i zapachem kawy, którą kupi się dosłownie wszędzie. Jeśli nie w jednej z wielu caffetterii, to w automacie, które są praktycznie na każdym rogu. Co jeszcze pozytywnie nas zaskoczyło – niezwykła serdeczność i otwartość mieszkańców, którzy dosłownie brali sobie za punkt honoru fakt, że koniecznie muszą nam pomóc. Negatywne zaskoczenie? Chyba tylko jedno – komunikacja miejska w niedzielę. Wiele linii autobusowych nie kursuje, lub robi to z bardzo dużymi przerwami (włącznie z pociągiem na lotnisko). Napędziło nam to trochę adrenaliny i nerwów na koniec, a ostatnie pieniądze przeznaczone na pamiątki trzeba było wydać na taxi. Jednak jeśli ktoś zastanawia się, czy warto odwiedzić Turyn mówię WARTO! A mecz Juve na Alianz Sadium – nie da się opisać. To po prostu trzeba przeżyć na żywo! #finoallafine

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *