fashion,  moda,  streetstyle

Summer “reanimation”

Ostatnie tygodnie mijają jak szalone, czas więc zatrzymać się na chwilę i zafundować sobie małą reanimację ciała – włosy, skóra… wszystko po lecie woła (nie, wręcz błaga!) o uwagę i szybki ratunek. Nie wiem jak tam u Was, ale u mnie (jak zresztą co roku), najtrwalszą pamiątką po lecie okazały się przebarwienia na twarzy i całkowicie wysuszone i zniszczone  końcówki włosów. Niestety – głównie dla włosów – trzeba było zagryźć mocno zęby i z pozytywnym nastawieniem poddać się radykalnym środkom naprawczym. W ruch poszły nożyczki, maski itp. I tak obecny post piszę już z mocno skróconą czupryną a kalendarz wizyt u kosmetyczki pomału się zapełnia. Tak to już jest, że kiedy my dobrze się bawimy i cieszymy latem, nasz portfel już zaczyna łapać depresję wiedząc, ile nas potem to naprawianie szkód będzie kosztować.

img_2102-copy2

img_2147-copy2img_2074-copy2img_2106-copy2img_2159-copy2img_2136-copy2img_2113-copy2img_2162-copy2img_2152-copy2img_2119-copy2img_2108-copy2img_2142-copy2

bluzka/blouse, baleriny/ballet flats – Sinsay

kurtka/leather jacket – New Look

spódnica/skirt – second hand

torebka/bag – New Yorker

 

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *