Bez kategorii

High heels

Szpilki – coś, czego osobiście nie znoszę za swoją niewygodę oraz małą możliwość adaptacji na znanych mi miejskich chodnikach głównie z kostki i kamienia. Co ciekawe, ile szpilek bym nie zmierzyła nigdy nie spełniają moich wygórowanych (…?) oczekiwań. Widać urodziłam się do płaskich człapów i tylko w nich jestem w stanie przejść przez miasto bez ściśniętego żołądka, podniesionej na maxa adrenaliny i wykrzywionej grymasem skupienia twarzy z kłębiącym się pytaniem – kiedy się wyłożę? Tak, szpilki nawet od święta to dla mnie prawdziwe wyzwanie ale moje blogowe alter ego na szczęście pozwala mi od czasu do czasu poczuć się prawdziwą kobietą. Idąc więc za przykładem “Dr Jekyll i Mr Hyde” patrzę dziś na Was z 10 cm góry pokazując swoją drugą twarz.
fot. L.C.
jeansy – Pimkie
szpilki, żakiet – Pull&Bear
koszula – Stradivarius
kopertówka – Valentino/Miriade

18 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *