High heels

Szpilki – coś, czego osobiście nie znoszę za swoją niewygodę oraz małą możliwość adaptacji na znanych mi miejskich chodnikach głównie z kostki i kamienia. Co ciekawe, ile szpilek bym nie zmierzyła nigdy nie spełniają moich wygórowanych (…?) oczekiwań. Widać urodziłam się do płaskich człapów i tylko w nich jestem w stanie przejść przez miasto bez ściśniętego żołądka, podniesionej na maxa adrenaliny i wykrzywionej grymasem skupienia twarzy z kłębiącym się pytaniem – kiedy się wyłożę? Tak, szpilki nawet od święta to dla mnie prawdziwe wyzwanie ale moje blogowe alter ego na szczęście pozwala mi od czasu do czasu poczuć się prawdziwą kobietą. Idąc więc za przykładem „Dr Jekyll i Mr Hyde” patrzę dziś na Was z 10 cm góry pokazując swoją drugą twarz.
fot. L.C.
jeansy – Pimkie
szpilki, żakiet – Pull&Bear
koszula – Stradivarius
kopertówka – Valentino/Miriade

18 Comments

Add Yours
  1. 1
    Karolina Jastrząb

    Piękna marynarka 🙂
    Mam dokładnie tak samo,szpilki to dla mnie coś strasznego,nie potrafię zgrabnie się w nich poruszać. Uwielbiam płaskie buty,najlepiej się w nich czuję 🙂
    Pozdrawiam

    biszkopcik86.blogspot.com

  2. 6
    Nika

    Szpilki nie są moimi ulubionymi butami, głównie z racji tego, że trudno mi znaleźć takie, które nie spadałyby mi ze stóp.

    Uwielbiam takie stylizacje!

  3. 14
    In blue jeans

    W szpilkach Twoim stopom bardzo do twarzy, jakkolwiek to brzmi, hehe. 😀 Świetny żakiet, torebka! Lubię Cię Kochana w takim wydaniu, Płaza zdecydowanie Ci służy! A gdzie zdjęcia z domu pomocy społecznej ja się pytam? 😛

    :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *