Bez kategorii

first date

Ostatnio wraz z paroma innymi blogerkami zostałam poproszona o udzielenie kilku porad dotyczących stroju na pierwszą randkę. Propozycję bardzo chętnie przyjęłam po czym zaczęłam się zastanawiać, bo temat niby prosty ale skoro ma być w ujęciu uniwersalnym to jednak ani skórzana mini ani też koszula w kwiaty nie są najszczęśliwszym rozwiązaniem. Do tematu postanowiłam więc podejść czysto “technicznie” i zaproponować strój łatwy do modyfikacji w zależności od tego kto na taką randkę pójdzie oraz gdzie i kiedy będzie mieć miejsce.
Krótko mówiąc – postawiłam na kwiatową sukienkę przed kolano, nie zobowiązującą cienką kurtkę i szpilki w żywym kolorze. Czy tak właśnie ubrałabym się na randkę? Szczerze mówiąc – tak, choć mój fotograf pytany w ramach “konsultacji” nie był do końca do tego stroju przekonany. Czy w związku z tym, powinniśmy zaufać zdaniu mężczyzny i w tym ważnym dniu ubrać się “dla nich”? Z jednej strony tak, bo w końcu skoro się już z nami umawiają to chcą nas sobie pooglądać. Ale z drugiej jednak strony, czy warto od razu zaprzedawać duszę męskim wyobrażeniom kobiety idealnej i czuć się np skrępowaną w przykusawej spódnicy czy zbyt obcisłej bluzce? I w końcu – czy źle dobrany strój może przekreślić nasze szanse na kolejne spotkanie? Co do pierwszego pytania jestem gdzieś pomiędzy – uważam, że warto znaleść tzw złoty środek i na pierwszą randkę ubrać się w coś, co lubimy i w czym się dobrze czujemy mając jednocześnie na uwadze chociażby to, że nie ma bata – mężczyźni kochają nas w szpilkach więc choć to jedno możemy dla nich zrobić. Co do drugiego pytania, BARDZO chciałabym, aby okazało się, że jeśli ktoś nas najzwyczajniej w świecie polubi to na pewno nasz strój nie będzie dla niego przeszkodą. Ale niestety jak sama nazwa mówi to “pierwsza randka” i nie koniecznie nasz towarzysz będzie miał na tyle czasu żeby wysłuchać wszystkich naszych ciekawych zainteresowań itd więc pierwsze wrażenie musi być przynamniej intrygującei w tym nasz strój stwierdzam, odgrywa ważną rolę.
Jaki więc wniosek? Bądźmy sobą, ubierajmy to, w czym czjemy się dobrze i swobodnie nie bojąc się jednocześnie dodać do tego choćby odrobiny kobiecości.
ufff… to by było na tyle jeśli chodzi o moje przemyślenia a jeżeli jesteście ciekawi co razem z innymi blogerkami napisałam w moim krótkim poradniku na eDarling.pl, zapraszam do lektury TUTAJ
 

 fot. L.C.
sukienka – House
kurtka – Stradivarius
buty – Deichmann
torebka – Cropp

14 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *