animal print,  leather shorts,  summerstyle

Cup of Coffee and… Go!

Powiem szczerze, że ten cały czas pandemii zrobił dla mnie więcej dobrego niż złego. Po kilku miesiącach ćwiczeń, które początkowo robiłam z dobra, nie czarujmy się, dość słabym, żeby nie powiedzieć bezskutecznym zaangażowaniem, z czasem weszły mi w krew do tego stopnia, że już nie muszę a chcę. Staram się ruszać codziennie, chociaż te 30 minut minimum nawet jak jestem utyrana i znużona. Efekt? Zdecydowanie lepsza kondycja, koordynacja i jakaś taka ogólna spójność ciała. Wiadomo, na cuda nie ma już co liczyć – nie mam już ani tylu lat, żeby ciało było piękne i jędrne ani też parcia, żeby pilnować diet itd ale ja czuję się zdecydowanie lepiej i pewniej, co zdecydowanie na dzień dzisiejszy mi wystarcza. I nie ważne, że kaloryfera nadal brak, a cellulit jak rzep nie chce się odczepić. Skoro ja dobrze się już czuję, to czy ktokolwiek inny ma prawo mówić mi, że jest inaczej? Otóż nie. Kochane, pamiętajcie – to, jak wyglądamy i jak się z tym czujemy to tylko i wyłącznie nasza sprawa. Nie porównujmy się do innych (w szczególności tych o kilkanaście lat młodszych, często “poprawianych”!), nie stawiajmy wygórowanych celów katując się dietami tylko dlatego, że chcemy wyglądać inaczej. Nie każdy z nas musi być nagle super fit i załamywać się, bo “i tak nigdy się nie uda to po co robić cokolwiek”. Zdrowy pomysł na życie jak najbardziej na tak ale nie zapominajmy przy tym wszystkim o rozsądku i balansie. Małymi krokami zmierzajmy do rozsądnie (!!!) postawionego sobie celu, a będzie dobrze. Ja tymczasem zakładam top, zamawiam kawę (koniecznie z cukrem) i ruszam w drogę!

fot. @krzywakroopa

szorty/shorts | MOHITO
żakiet/jacket | BERSHKA

Jeden komentarz

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *