summerstyle

Countryside

Takie mamy czasy, że jadąc na wieś coraz częściej ostatnie czego się spodziewamy zobaczyć to kozy, krowy itp. W wielu miejscach uderza nowoczesność, drogie chaty i jeszcze droższe fury (nie mylić z furmankami), które stoją na idealnie wykoszonych trawnikach. Takich wsi nie lubię, choć przyznaję, że sama wolałabym mieszkać w ciepłym, wygodnym domu z wszelkimi możliwymi dogodnościami niż w typowej wiejskiej chacie. Jednak widząc jak wszystko się zmienia i odchodzi w niepamięć często zbiera mi się na jakąś dziwną nostalgię i żal. Żal, że jakiś specyficzny klimat zanika… Dlatego kiedy jadąc do rodzinki zobaczyliśmy taką cudną krówkę nie mogliśmy nie skorzystać. I tylko jej wzrok lekko paraliżował. Ale cóż. Kiedy inni mówią głośno “Mi casa es su casa” ona zdaje się mieć to wszystko gdzieś i raczej myśli “moje pastwisko – mój dom!”. I ja to szanuję.

fot. @krzywakroopa

spodnie/trousers | MOHITO

Jeden komentarz

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *