Call me Vichy

Kratka vichy, zwana też Gingham – to modny od ok wielu lat deseń, który jak to w modzie już bywa – powraca. Powraca i to z wielkim hukiem, bo skoro była w stanie przekonać do siebie nawet mnie, to musi być już poważna sprawa. Jako wierna fanka obozu pasków i kropek, kratkę zawsze odstawiałam do kąta i w ogóle nie byłam nią zainteresowana. Jedyny wyjątek – czerwona, flanelowa koszula, która sama z siebie lekką kratkę mieć powinna.

Dla takich trochę przedszkolaków w świecie vichy jak ja, dobrze jest na początek zacząć delikatnie, spokojnie. Oswajać się z tym wprowadzający lekkie zamieszanie wzorem bez pośpiechu. Dobrym pomysłem może być np zestawianie kratkowanych rzeczy z jednokolorową resztą lub też zastosować go jako dodatek (np apaszka). Ja na początek postawiłam na opcję „2w1”, czyli połączenie dwóch najgorętszych trendów sezonu w jednym – bluzka typu „hiszpanka” + kratka. Nie przekonałam się jeszcze do niej tak na 100% ale na pewno nie zaszkodzi choć jednej rzeczy w Gingham Print mieć w szafie.

fot. mąż :* / http://swiat-bianconeri.blogspot.com/

koszula/shirt – Reserved
spodnie/trousers – Cropp
okulary/sunglasses – ToSave.com

6 Comments

Add Yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *