Bez kategorii

black is back

Po ostatnich eksperymentach z mieszaniem i zabawą z różnymi printami postanowiłam trochę odpocząć i postawić na „umiarkowanie” w stroju i dodatkach. Wprawdzie od czerni odeszłam już jakiś czas temu, ale widać, niektóre nasze dawne przyzwyczajenia nie dają o sobie zapomnieć i krążą nam gdzieś po cichutku po głowie (i szafie). I co ciekawe – całkiem fajnie się poczułam zakładając na siebie swoje stare barwy. Widocznie taki krótki odpoczynek od wszechobecnych neonów jest czasem potrzebny.
A tak na marginesie, to jest to ostatni post w „starym wydaniu” blogowej szaty. Następny będzie już w nowym, iście jubileuszowym wydaniu.
 fot. L.C.
top – second hand
spodnie – no name
żakiet – Cropp
buty – Deichmann
torba – New Yorker

9 thoughts on “black is back

  1. śliczna ta bluzeczka!
    czasem faktycznie potrzeba jakiegoś zrównoważenia. Ja ogólnie noszę się na kolorowo, ale przychodzi taki dzień, kiedy chcę założyć klasyczne, wręcz niewidoczne kolory 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *