Bez kategorii

always is a good time for something new

Kwiecień okazał się dla mnie miesiącem różnego rodzaju “nauk”. Uczyłam się o sobie i dla siebie. Jedyny minus jest taki, że w obu przypadkach obawiam się, że na efekty przyjdzie mi jeszcze długo poczekać. Na szczęście większość z tego sprawiała mi przy okazji czystą radość więc nie narzekam. Ostatnim moim małym wyzwaniem okazała się nowa lustrzanka – samo zamontowanie obiektywu zajęło mi chwilę więc lepiej nie pytajcie o resztę 🙂
W niedzielę, korzystając z pięknego słonka wybrałam się ze swoim cierpliwym do granic możliwości fotografem na próbne zdjęcia i oczywiście zapomniałam na dzień dobry, że przy pełnym, południowym słońcu nie ma co robić. Punkt dla przeciwnika. Kolejna rzecz – rozmycie tła. Niby proste a jakże w praktyce skomplikowane – rozmywa albo za bardzo albo w ogóle. Znowu punkt nie dla mnie. Następny problem – jak zrobić zdjęcia sekwencyjne, żeby zmieścić się w kadrze!?! Wbrew pozorom okazało się to na początku bardziej skomplikowane niż przypuszczaliśmy bo co innego widać przez wizjer, a co innego wychodzi w praktyce. Ehh… na szczęście czas i praktyka zrobiły swoje i pod koniec sesji zdjęcia wyszły całkiem zadowalające (przynajmniej na tym etapie fotografowania).
Zresztą, oceńcie sami.
fot. L.C.
bluzka – Vero Moda
spódnica – Reserved
okulary – Firmoo
i mały backstage czyli L.C a także Burek, Azorek oraz Szarek 😉

24 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *