Bez kategorii

5th element

Ostatnio w pewnym programie tv powiedziano, że najtrudniej jest zestawić ze sobą trzy kolory. Przemyślałam, przeanalizowałam i stwierdziłam, że coś w tym jest.
Nie lubię nic, co jest parzyste więc skoro trójka jest ryzykowna, postanowiłam odliczyć do pięciu i niczym „Piąty element” Tede’go mój czapkowy róż stał się kluczowym dla całości dzisiejszego zestawu.
Stylowa wyliczanka kolorów spodobała mi się na tyle, że na pewno jeszcze nie raz ją zastosuję.

fot. L.C.

boyfriend jeans, czapka – Sinsay
koszula – New Yorker
sweter – second hand
zegarek – Sajbazar
botki, torebka – Tally Weijl

19 thoughts on “5th element

    1. ja dopiero jak usłyszałam w tv o tych kolorach zaczęłam się nad tym zastanawiać i powiem Ci, że kolorystyczne eksperymenty okazały się bardzo interesujące więc jak najbardziej polecam i zachęcam!

  1. jej dzięki Kasieńka :* ale wiesz, cały problem polega na tym, żeby te wybuchy "anusiowej, blogerskiej radochy" umiejętnie uchwycić a to już nie moja rola 😉 ;P

  2. A mi sie nie podoba , wyglada tandetnie , moze przez ta kurtke ktora wyglada jak z biednego bazarku za 15 zl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *