#FW season

Czas na wydarzenia pod hasłem Fashion Week rozpoczęty, więc większość z Nas zastanawia się pewnie nad tym, co będziemy nosić w najbliższym czasie? Czym tym razem projektanci nas zaskoczą? I tu, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki z odpowiedzią przychodzą różne kolorowe pisma, które wręcz zasypują nas propozycjami. Paski, etno klimaty, styl wojskowy, biel… zaraz zaraz. Po chwili zapala mi się czerwona lampka, mój mózg uruchamia funkcję „scroll” i sama nie wiem kiedy zaczynam nucić „ale to już było…”.

Jedyne, co mnie w proponowanych nowościach szczerze urzekło to szerokie rękawy (szerokie do granic możliwości i wytrzymałości naszych nerwów) i torebki noszone na pasku. Cała reszta to trochę jak powtórka materiału przed klasówką. Nie wiem. Może moje słabnące już z wiekiem oko nie widzi tych wszystkich maleńkich różnic, które sprawiają, że jednak coś nazywamy „new” a coś „passe”. No cóż, moda wraca. Elementy właściwe dla jakiejś dekady zaliczają comeback i to często w mało zmienionych formach. Wciąż noszone wiązane baleriny? Wystarczy przypomnieć sobie Audrey Hepburn w „Rzymskie Wakacje”. Świecące topy z falbanami? Czasy disco w wersji 2017. Dlatego czasami trudno zwykłemu śmiertelnikowi odróżnić jedno od drugiego.
Z wielkim smutkiem więc przyznaję, że efekt zaskoczenia typu „wow” u mnie nie nastąpił. Może to moja wybredna natura, a może po prostu jak na razie nie ma się nad czym rozpływać? A pardon, jest. Cudowna Maff na NYFW.

fot. mąż / http://swiat-bianconeri.blogspot.com/

płaszcz/coat – Pull&Bear
buty/boots – DeeZee
sukienka/dress – New Yorker

4 Comments

Add Yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *