From Birthday to Valentine Girl

Urodziny to często czas, kiedy robi się różnego rodzaju rozliczenia z minionym rokiem. Co się udało, czego chciałam a co mam. Szczerze mówiąc nie bardzo potrafię sama przed sobą odpowiedzieć na te pytania. Miniony rok to jedna wielka niespodzianka. Dokładnie rok temu o tej porze pochłonięta byłam wymyślaniem poprawek w sukience ślubnej i rozwożeniem końcówki zaproszeń. Ale jedno jest pewne – im większa liczba lat na koncie tym mniej chce mi się ten fakt świętować.

Nie lubię myśleć o tym ile mam lat. Zdecydowanie wolę podejście „masz tyle, na ile się czujesz” i temu jestem wierna. Upływający czas na szczęście dla mnie jest (przynajmniej jak na razie) dość łaskawy i żadna dodatkowa świeczka na torcie nie jest w stanie popsuć mi nastroju. Martwić zacznę się wtedy, kiedy w kościach zacznie strzykać a większość wolnego czasu będę spędzać przed drzwiami z napisem „lekarz”.

Póki co, jedyne co męczy to przeziębienie czy bolące ucho po czym wnioskuję, że chyba to jeszcze nie jest TEN czas. Urodziny obchodzę więc raczej ze względu na kolejną okazję do dobrego tortu i rodzinnego spotkania. A jako że kilka lat od urodzenia okazało się, że jestem Walentynką, korzystam z okazji i skupiam się na romantycznej części tego – było nie było – wyjątkowego dnia.

fot. mąż / http://swiat-bianconeri.blogspot.com/

płaszcz/coat – Szachownica
jeansy/jeans, buty/boots – Zara
torebka/bag – New Yorker
żakiet/jacket – Stradivarius

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Facebooktwittergoogle_pluslinkedinrssyoutube

6 Comments

Add Yours
  1. 3
    Gabi

    Aniu, dołączam urodzinowe uściski! Zawsze z przyjemnością oglądam Twoje piękne zdjęcia i ciekawe wpisy. Długo tu nie zaglądałam, bo coś mi się zablokowało i u mnie widać Twój wpis sprzed 8 miesięcy. Myślałam,że życie małżeńskie pochłonęło Cię bardzo i nie chce Ci się pisać, atu blog sobie żyje i ominęły mnie fajne wpisy….. To się dzisiaj naoglądałam. Najwyraźniej małżeństwo Ci służy, mąż dba, więc wyglądasz świetnie i ciągle masz pomysły na ciekawe stylizacje. Pozdrawiam cieplutko!

    • 4
      ana-looka

      Gabrysiu, zmieniłam adres bloga więc musisz go sobie na nowo u siebie wprowadzić :* nie powiem, małżeństwo jest całkiem fajne i faktycznie chyba mi służy sądząc po dodatkowych kilogramach od czasu ślubu 😉
      pozdrawiam i do następnego wspólnego fotograficznego wyjazdu! :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *