Feel good, look good

Pewność siebie to stan przejściowy. Każdy czasami ją traci i wtedy, ubieramy obcisłe rzeczy a swojej twarzy fundujemy mocny makijaż, za którym możemy się choć na chwilę schować nie mając dość odwagi, by zmierzyć się ze światem.

To słowa Stacy London powiedziane do uczestniczek jednego z dziwniejszych programów tv typu „zmień się w jeden dzień”. I choć raczej jestem daleka od wszelkich psychologiczno-filozoficznych rozważań, z tym akurat muszę się wyjątkowo zgodzić.

Wiadomo nie od dziś, że Nasz wygląd mówi bardzo wiele o nas, naszym życiu, relacjach, zainteresowaniach, a nawet poglądach. Czasami tego chcemy a czasami dzieje się to bez naszej przemyślanej kontroli. Wprawny psycholog na pewno jest w stanie rozszyfrować co się za czym kryje (a raczej kto) i wyłapać fałsz w całej Naszej autoprezentacji, jednak z własnej perspektywy patrząc, lepiej chyba jednak myśleć, że jesteśmy sprytniejsi. Że jednak udało Nam się ukryć jakieś niepewności nawet jeśli miałoby to obejmować dłuższy okres czasu. W końcu po każdej burzy wychodzi i słońce więc jeśli teraz tak macie – poczekajcie. Pewność siebie na pewno wróci a wtedy będziecie paradować bez make up’u w poczuciu, że jest OK.
Ja zaczęłam od małych kroków i np latem bardzo często udaje mi się już być „total natural”. Może dla innych to niewiele ale dla mnie to wielki krok, który w połączeniu z coraz naturalniejszym makijażem na dzień całkowicie mi do mojego prywatnego szczęścia wystarcza.

fot. mąż :* / http://swiat-bianconeri.blogspot.com/

futerko/fur – New Yorker
bluza/blouse – House (własność męża)
jeansy/jeans – second hand
botki/boots – DeeZee

6 Comments

Add Yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *