halfway

„W połowie drogi do…” to taki dość irytujący moment, kiedy już nie opłaca się zawrócić a jednocześnie punktu końcowego, gdzieś na dalekim horyzoncie jeszcze nie bardzo widać. Ostatnio utknęłam w kilku takich właśnie połówkach i doszłam do wniosku, że ich najzwyczajniej w świecie nie lubię. W połowie drogi do zimy, kiedy to nie bardzo wiadomo co na siebie włożyć – już nie bardzo pasuje chodzić w ramonesce, czy cieplejszym żakiecie a jednak na futerko jeszcze trochę za wcześnie. W połowie drogi do wymarzonego koloru włosów – niby schodzimy z blondu, niby niwelujemy wszelkie żółte odcienie a jednak, jeszcze kilkutygodniowa walka przed nami. Połówki zaczynają mnie prześladować i chyba robić mi na złość. Nie lubię czekać i nie lubię być w stanie „zawieszenia”. Lubię konkret i zdecydowanie więc jeśli jest to jakaś dziwna forma ćwiczenia mojej cierpliwości – już dawno oblałam.

img_2718-copy2img_2686-copyimg_2777-copy2img_2754-copy2img_2732-copy2img_2736-copy2img_2768-copy2img_2706-copy2img_2772-copy2img_2726-copy2img_2738-copy2img_2747-copy2img_2764-copy2

 fot. kochany mąż 🙂

sweter/sweater – Vero Moda
buty/boots – DeeZee
torebka/bag – Tally Weijl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...Facebooktwittergoogle_pluslinkedinrssyoutube

6 Comments

Add Yours
  1. 1
    Kasia

    Aaaaa (czyt. pieję z zachwytu!), zdjęcie trzecie to mój absolutny faworyt. Wyglądasz przebosko! 🙂 <3

    Ja też wolę konkrety, nie przepadam za takim "połówkami". Wolę patrzeć na to kiedy coś się kończy, to ma być mój deadline, a to, że jestem w połowie jakiegoś procesu to w żaden sposób mnie to nie motywuje do działania. 🙂

    Czy ja już mówiłam, że pięknie wyglądasz i masz świetne buty? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *