Moro

Kontynuując temat zakupowych planów na zimę: klimaty moro na pewno nie były na żadnej z moich list. Ani też i błyskotki, a jednak – życie potrafi zaskakiwać i oba te elementy znalazły finał w mojej szafie. Właściwie to nawet nie ma co więcej na ten temat pisać i komentować, bo to już podchodzi pod jakieś sklepowe opętanie, które mnie ogarnia i powoduje, że przestaję myśleć wg planu. Winni? No na pewno nie ja. A jak nie ja to oczywiście wszystko inne – klimat zakupów, tłoczący się ludzie, którzy rozpraszają, upał (tak tak, w sklepie duszno, kurtki nie ma jak chwycić, wszystko ciężkie i męczące i chce się wyjść jak najszybciej oczywiście z jakąś zdobyczą). Nie byłabym kobietą, gdybym nie mogła ponarzekać i dlatego na koniec pytam sama siebie – czy choć raz (na prawdę, chociaż jeden, jedyny raz!!!!) nie mogłabym kupić dokładnie tego, czego szukam???
fot. L.C.
płaszcz/coat, legginsy/leggings – Reserved
botki/boots – czasnabuty.pl
torba/bag – Cropp
czapka, komin – Pepco

18 Comments

Add Yours
    • 10
      Anonim

      a to też racja… mnie też coraz mniej rzeczy się podoba. Wszystko takie do siebie podobne … :/ ciężko wyszukać coś fajnego, ciekawego i jeszcze do tego taniego!

  1. 18
    Kasia Kwiecień

    Tak to już jest, że zdarza się nam wracać z zakupów z czymś, czego nie potrzebowaliśmy 🙂 ja na szczęście mam takie sytuacje bardzo rzadko (miesiące pracy nad sobą hahaha :D). Koniec końców jednak fajnie jest sobie czasem kupić coś nieplanowanego dla przyjemności 🙂 bo czemuż by nie?
    Moro to chyba jeden z najbardziej nielubianych przeze mnie wzorów, niemniej obroniłaś go i zestaw jest ciekawy!
    pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *