eye to eye

Powiedzenie, że „coś wpadło mi w oko” lub że „mam wizję” jest mi bardzo bliskie i czasem wręcz niedorzeczne. Dotyczy zarówno wyposażenia remontowanego mieszkania (np genialna szafka z … Biedronki!) jak i rzeczy w szafie. Czasem wykazuję się rozsądkiem i po głębokim przemyśleniu sprawy rezygnuję z pomysłu zakupu ale czasem nie (słynna już w rodzinie historia moich 6 stolików taszczonych z Krakowa mających stworzyć podest pod oknem ;P). Tym razem, do bluzki z zabójczym wręcz printem podchodziłam 3 razy. Po zachwycie było opamiętanie – bo rozmiar nie mój, bo gdzie ja w tym będę chodzić itd. Ale w końcu złamałam się i koszulowy „oczopląs” jest już mój. Tym razem to oko wpadło w oko. I dobrze.

fot. L.C.
koszula – second hand
spódnica – Bershka
buty – Deichmann
torba – House

11 Comments

Add Yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *