white is not SO bad

Biel – kolor, którego od zawsze się bałam i unikałam. Kojarzący mi się z delikatnością, dzieciństwem i sztywniactwem dopuszczałam tylko w formie letniego t-shirtu czy wyjściowej bluzki. Zawsze uważałam, że białe rzeczy zmuszają do „stania na baczność” no bo jak tu pozwolić sobie na swobodę i np usiąść w parku skoro najmniejszy brud od razu narazi mnie na brzydkie plamy i konieczność ponownego prania. Biel jest nie praktyczna w utrzymaniu i ograniczająca – taki jeszcze do niedawna był mój osąd. Co skłoniło mnie do zmiany zdania? Chyba jakaś chęć „nowego” i tak oto w mojej szafie wylądowała biała spódnica do kolan. I znów – ani to wybór korzystny dla mojej figury (teoretycznie poszerza i tak grubsze partie mojego ciała), ani wygodny (długość do kolan czyli wymuszająca konieczność stawiania małych kroczków). A jednak – spódnica jest w mojej szafie i chyba szybko z niej nie wyjdzie 🙂

fot. L.C.
spódnica, koszula – Reserved
kurtka, torba – New Yorker
naszyjnik – H&M
buty – CCC
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...Facebooktwittergoogle_pluslinkedinrssyoutube

28 Comments

Add Yours
  1. 8
    In blue jeans

    Nonono, Seniorita! Jaka odmiana! Dosyć, że nowy kolor włosów, to jeszcze nowa fryzura – włosy rozpuszczone, to jeszcze biel i spódnica. Nie mogę uwierzyć, aleee.. wiem jedno spódnicy już Ci zazdroszczę, bo jest świetna i Twoja metamorfoza podoba mi się baaaardzo! 🙂 Widzę, że zabezpieczenie przed ubrudzeniem było i bardzo dobrze, bo żal byłoby umorusać taką piękną spódnicę. 🙂

    :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *