black is back

Po ostatnich eksperymentach z mieszaniem i zabawą z różnymi printami postanowiłam trochę odpocząć i postawić na „umiarkowanie” w stroju i dodatkach. Wprawdzie od czerni odeszłam już jakiś czas temu, ale widać, niektóre nasze dawne przyzwyczajenia nie dają o sobie zapomnieć i krążą nam gdzieś po cichutku po głowie (i szafie). I co ciekawe – całkiem fajnie się poczułam zakładając na siebie swoje stare barwy. Widocznie taki krótki odpoczynek od wszechobecnych neonów jest czasem potrzebny.
A tak na marginesie, to jest to ostatni post w „starym wydaniu” blogowej szaty. Następny będzie już w nowym, iście jubileuszowym wydaniu.

 fot. L.C.
top – second hand
spodnie – no name
żakiet – Cropp
buty – Deichmann
torba – New Yorker

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...Facebooktwittergoogle_pluslinkedinrssyoutube

9 Comments

Add Yours
  1. 6
    Kasia

    śliczna ta bluzeczka!
    czasem faktycznie potrzeba jakiegoś zrównoważenia. Ja ogólnie noszę się na kolorowo, ale przychodzi taki dzień, kiedy chcę założyć klasyczne, wręcz niewidoczne kolory 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *